'POWIEDZ WILKOM, ZE JESTEM W DOMU' - OPOWIESC, KTORA POTRAFI ZATRZYMAC CZAS
14:17
Cztery litery, wielki strach
Historia rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych u schyłku zimy lat osiemdziesiątych XX kiedy AIDS stanowi temat tabu. Czternastoletnia June Elbus nierozumiana przez rówieśników i najbliższą rodzinę większość czasu spędza z wyjątkowym w jej mniemaniu artystą - wujkiem Finnem. Niestety mężczyzna od dłuższego czasu choruje na AIDS, a jego dni na ziemi są policzone. Wydaje się, że tylko młoda June nie traktuje choroby jak i jej nosiciela z podświadomą odrazą. Niesamowita przyjaźń (granicząca z niepoprawną miłością ze strony czternastolatki) jaka nawiązuje się pomiędzy dwojgiem bohaterów zostaje przerwa w dniu, w którym choroba odbiera Finnowi życie. Kilka dni później kiedy rozpacz dziewczyny sięga zenitu odnajduje ją nijaki Toby, chłopak jej zmarłego wujka. June nigdy wcześniej nie słyszała o "specjalnym przyjacielu" Finna (jak mieli w zwyczaju nazywać go rodzice czternastolatki; słowo "gej" nie przechodziło im przez usta) znienawidzonym przez resztę rodziny ze względów ideologicznych. Wszyscy bowiem sądzili, że to właśnie on zaraził ich bliskiego wirusem HIV. Początkowo nieufna June z każdym, kolejnym spotkaniem poddaje się więzi, która szybko wytwarza się pomiędzy nią a Tobym. Więzi, tak samo niesamowitej jak w przypadku Fina, którą również zechce przerwać śmierć jaką niesie z sobą AIDS.
Czarujący smutek
Książka porusza bardzo kontrowersyjne kwestie. Choć w dzisiejszych czasach nikogo nie dziwią związki homoseksualne, wzrosła także świadomość tego, że zarażenie wirusem HIV nie jest możliwe poprzez samo przebywanie z osobą chorą, to jednak nadal spory odsetek społeczeństwa ma problem z akceptacją wyżej wymienionych. Dlatego zanim zasiadłam do lektury byłam bardzo ciekawa jakie opinie krążą w internecie, czy tak poważne tematy nie okażą się zbyt trudne dla debiutu literackiego. Nic bardziej mylnego. Książka w żaden sposób nie wymusza na czytelniku tolerancji, jedynie uczy zrozumienia i akceptacji dla odmienności. Myślę, że podstawową lekcją jaką należało wynieść z całej historii to fakt, że ocenienie nieznajomego człowieka może okazać się ogromnym błędem, bowiem puste informacje nie posiadające twarzy nie mogą się równać ze szczerą rozmową. Przyznaję, że ta właśnie nauka niesamowicie mnie oczarowała. Jak do tej pory nie spotkałam się z książką, która przekazałaby tak banalną prawdę w piękny, wręcz magiczny sposób. Ale Powiedz wilkom, że jestem w domu porusza także wiele innych, ważnych tematów jak relacje rodzeństwa, zakazana miłość, prawdziwa przyjaźń, utracone szanse, ambicje rodziców przelewane na dzieci, a także umiejętność radzenia sobie ze śmiercią bliskich. Wszystko to zostało opisane rewelacyjnym językiem adekwatnym do tematu, ale nadal bardzo lekkim i przystępnym. Książkę czyta się w zaskakującym tempie i choć usilnie próbowałam przedłużyć czas spędzony z June i Tobym, ciągle wygrywała ze mną zwykła, ludzka ciekawość.
Na początku posta wspomniałam, że od czasów Szukając Alaski żadna książka nie chwyciła mnie za serce do tego stopnia. A dziś stwierdzam, że powieść Johna Greena będzie musiała ustąpić miejsca w rankingu magicznych książek Powiedz wilkom, że jestem w domu. Gorąco Wam polecam tę pozycję!
Na początku posta wspomniałam, że od czasów Szukając Alaski żadna książka nie chwyciła mnie za serce do tego stopnia. A dziś stwierdzam, że powieść Johna Greena będzie musiała ustąpić miejsca w rankingu magicznych książek Powiedz wilkom, że jestem w domu. Gorąco Wam polecam tę pozycję!
......................................................................................................
Czytałeś/aś tę pozycje? Co o niej sądzisz?
Fotografia we wpisie: kolekcja własna



6 komentarze
Niestety nie czytałam :( Ale jeśli chodzi o księgarnie, to lubię właśnie chodzić i szukać książki, która mnie do siebie przyciągnie ;) I ten zapach nowych książek...;)
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie bardzo tą książką. A skoro już w tym temacie, widziałaś film "Dallas Buyers Club"?
OdpowiedzUsuńNie czytałam, ale już kilkakrotnie spotkałam się z dobrymi opiniami na jej temat. Idą święta, chyba to dobra okazja, żeby podpowiedzieć, co ewentualnie mogłabym dostać :) Ja z całego serca polecam Białą Wilczycę i Długi film o miłości, zdecydowanie moi ostatni ulubieńcy!
OdpowiedzUsuńBardzo mądre spostrzeżenie. Przyznaję, że ja także momentami żałowałam iż zabrałam się za tak smutną książkę, w końcu życie bywa wystarczająco przygnębiające. Ale mimo wszystko polecam lekturę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :) Obie książki gorąco polecam, akurat na ten okres długich, ciemnych wieczorów powinny być idealne :)
OdpowiedzUsuńPod wpływem Twojej recenzji zacząłem dość intensywnie szukać tej książki. Zdobyłem ją w końcu i wciągnąłem się na dobre. Dzięki za polecenie! :)
OdpowiedzUsuńTwoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))