
Muszę przyznać, że w roku 2016 na dobre rozkochałam się w strefie kosmetyków i makijażu. Jeszcze do niedawna sięgałam wyłącznie po eyeliner oraz maskarę i już sam ten proces doprowadzał mnie do szału. A tym czasem dziś w drogerii potrafię spędzić pół dnia - tak się pozmieniało. Swoją drogą pamiętam, że kiedy jeszcze sama korzystałam wyłącznie z dobrodziejstw natury (tzn. nie musiałam maskować zmęczenia) fascynował mnie podział kosmetyków na te z wyższej i niższej półki i prawdę mówiąc sądziłam, że druga grupa jest po prostu rodzajem "placebo", bo efektów i tak nikt nie dostrzeże. Ale kiedy wkroczyłam w strefę beauty zapragnęłam poświęcić chwilę temu fenomenowi. Drogi kosmetyk zwykle jest udany - nic odkrywczego... i nagle okazuje się, że ten nieco tańszy lub w ogóle tani radzi sobie równie dobrze. Obecnie jestem na etapie testowania tego typu marek, zdarza mi się trafić na zdecydowany bubel aczkolwiek w wielu wypadkach spotkało mnie miłe zaskoczenie. Tym razem zapraszam Was na kosmetyczne podsumowanie kwartału, gdzie pokaże kilka naprawdę tanich lecz bardzo dobrych kosmetyków.
PUDER ALL MATT - CATRICE
Na początku swojej makijażowej drogi doskonale radziłam sobie bez obecności pudru, aż pewnego dnia odkryłam, że na niektórych zdjęciach moja twarz niczym latarnia morska wypuszcza w eter świetlne znaki. Rad nie rad, bo nie do końca uśmiechało mi się dodatkowe obciążanie mojej cery ruszyłam na poszukiwanie pudru. Prawdę mówiąc znalezienie czegoś w odcieniu skóry córka młynarza graniczy z cudem i o ile nie zamierzałam spalać się na solarium pozostawało mi jedynie odejście do domu z kwitkiem. Na szczęście po pewnym czasie wpadłam na szafę Catrice i zakochałam się w tej marce bowiem zaakceptuje ona ludzi z karnacją godną królowej lodu i przewidzieli coś jasnego dla bladych klientek. Puder, który wybrałam okazał się strzałem w dziesiątkę, daje bardzo ładne matowe wykończenie i nie czuję aby mocno obciążał moją cerę. Zdecydowanie lepiej nakłada się go puszkiem niż pędzlem, co mi właściwie odpowiada, ponadto jest naprawdę wydajny i w bardzo przyjemnej cenie. Same plusy.
KOREKTOR CAMOUFLAGE CREAM - CATRICE
Korektor to podstawa mojego makijażu... Brakuje mi czasu na dłuższy sen, a ponadto od urodzenia zmagam się z zaciemnioną skórą w okolicy oczu. Długo szukałam produktu, który poradzi sobie z wyrównaniem kolorytu bez okropnego efektu maski i tak naczytawszy się wiele dobrego o tym produkcie znów postawiłam na Catrice. Już samo opakowanie korektora/kamuflażu - słoiczek zdecydowanie przypadło mi do gustu, produkt nakłada się o wiele wygodniej. Jego kremowa konsystencja szybko się wchłania i maskuje niedoskonałość przez naprawdę długi czas, tak więc ciągła kontrola sytuacji jest po porostu zbędna. Osobiście bardzo polubiłam ten korektor i jeśli tylko szukacie dobrego produktu maskującego, zdecydowanie polecam. Jedynym mankamentem jest dla mnie bardzo krótki termin ważności - 6 miesięcy, w którym awykonalne jest całkowite wykorzystanie produktu.
KREM BB 5W1 - GARNIER
Na co dzień rezygnuję z podkładu i stawiam na znacznie lżejsze kremy BB. Przez ostanie dobre kilka miesięcy mocno zżyłam się z produktem z Ziai, jednak po pewnym czasie miałam wrażenie, że albo ja wyjaśniałam, albo produkt ściemniał, bo efekt przestał być naturalny. Wcześniej korzystałam już z kremów BB od Garniera, jednak były one dość drogie jak na swoją niewielką pojemność, a co istotniejsze nie wpasowywałam się w żadne z proponowanych kolorów. Jakież było moje zdziwienie gdy przeglądając stronę drogerii trafiłam na opisywany produkt. Kolor zdecydowanie mi odpowiadał, a cena zaszokowała swoją niskością. Właściwie już cały kwartał używam tego kremu BB i śmiało mogę stwierdzić, że dogaduję się z nim jak jeszcze z żadnym podkładopochodnym produktem. Efekt jest naprawdę przyjemnie naturalny, produkt łatwo rozprowadza się po twarzy, a wieczorem bezproblemowo poddaje procesowi demakijażu.
MASKARA CURLING PUMP UP - LOVELY
Produkty firmy Lovely są dość specyficzne, te przeznaczone do makijażu oka - rewelacja, jednak co do reszty mam pewne wątpliwości. Maskarę zaczęłam testować kilka miesięcy temu skuszona tym reklamowym pump up w nazwie produktu. Co prawda natura była hojna dla moich rzęs jednak pięknego efektu nigdy dość. Z produktu jestem bardzo zadowolona, tuszowanie jest bardzo sprawne, maskara nie skleja rzęs i co równie istotne nie sprawia problemu przy demakijażu.
Produkty firmy Lovely są dość specyficzne, te przeznaczone do makijażu oka - rewelacja, jednak co do reszty mam pewne wątpliwości. Maskarę zaczęłam testować kilka miesięcy temu skuszona tym reklamowym pump up w nazwie produktu. Co prawda natura była hojna dla moich rzęs jednak pięknego efektu nigdy dość. Z produktu jestem bardzo zadowolona, tuszowanie jest bardzo sprawne, maskara nie skleja rzęs i co równie istotne nie sprawia problemu przy demakijażu.
NAWILŻAJĄCY BALSAM DO UST - CARMEX
O słynnych balsamach do ust firmy Carmex słyszałam wiele dobrego, a jakaż inna pora roku jak nie zima będzie najlepsza do przetestowania tego produktu. Obecnie zakupiłam już drugi słoiczek balsamu, bo jak najbardziej sprawdził mi się ten produkt. Rewelacyjnie nawilża nawet mocno wyschnięte usta. Początkowo nieco mnie zraził swoją konsystencją na bazie wazeliny: w końcu masełka do ust powinny przypominać zapachem, a czasem nawet i smakiem deserową rozkosz, tymczasem balsamowi bliżej było do aptecznego preparatu. Wystarczyło jednak kilka użyć by w zupełności przekonać się do tego produktu, jego skuteczność niezwykle mnie zaskoczyła. Warto pamiętać, że niewypielęgnowane usta nie będą prezentowały się pięknie gdy pomalujemy je na odważny kolor dlatego nawilżenie jest tu podstawą.
MASKA PLACENTA DO WŁOSÓW - ACTIVIA
Co prawda ostatnim czasem postawiłam na naturalną pielęgnację włosów - olej kokosowy, jednak raz/dwa razy w tygodniu wracam do maski, którą odkryłam dwa kwartały temu i właściwie cały ten okres używałam tego produktu bez przerwy. Maska jak sama nazwa wskazuje jest oparta na łożysku roślinnym, doskonale nawilża włosy, ułatwia ich rozczesywanie, a przy tym pięknie pachnie. Być może codzienne stosowanie takich produktów nie najlepiej wpływa na moje włosy, ale kiedy pozwalam zadziałać masce w kilkudniowych odstępach wspólnie z olejem kokosowym robią świetną robotę. Włosy są miękkie jak nigdy, tak więc gorąco polecam ten duet.
Co prawda ostatnim czasem postawiłam na naturalną pielęgnację włosów - olej kokosowy, jednak raz/dwa razy w tygodniu wracam do maski, którą odkryłam dwa kwartały temu i właściwie cały ten okres używałam tego produktu bez przerwy. Maska jak sama nazwa wskazuje jest oparta na łożysku roślinnym, doskonale nawilża włosy, ułatwia ich rozczesywanie, a przy tym pięknie pachnie. Być może codzienne stosowanie takich produktów nie najlepiej wpływa na moje włosy, ale kiedy pozwalam zadziałać masce w kilkudniowych odstępach wspólnie z olejem kokosowym robią świetną robotę. Włosy są miękkie jak nigdy, tak więc gorąco polecam ten duet.
......................................................................................................
A jakie kosmetyki Ty polecasz?











