MONACO BABY (part 2)
20:36
Po chwili przerwy wracamy do Monaco! Jeżeli umknął Wam poprzedni, wprowadzający wpis nic straconego, możecie przeczytać go tutaj. Ostatnim razem skupiłam się na najpopularniejszych atrakcjach księstwa, więc tym razem zabiorę Was w bardziej niszowe miejsca, także takie, o których "jednodniowi" turyści nie mają pojęcia. Dziś, zobaczycie między innymi niepozorną dzielnicę Fontvieille gdzie mieszkają milionerzy oraz ogrody sukulentów skąd rozciąga się widok na cały kraj. Tu przepych Monaco jest znacznie bardziej stonowany, choć nadal widoczny. Pod poprzednim postem małe państwo zebrało wiele komplementów, mam nadzieję, że tym razem również Was zauroczy. Zobaczmy!
Podzielę się jednak z Wami informacją, która jest nie do końca sprawdzona, bo przekazywana pocztą pantoflową, ale być może kogoś zainteresuje to na tyle by głębiej pogrzebać. Otóż (bodajże raz w roku), rodzina książęca organizuje w Monte-Ville coś na kształt festynu dla turystów gdzie można przeżyć różne atrakcje za darmo np. malowanie portretów. W tym roku impreza miała odbywać się 24 lipca. Nie mam pojęcia czy to stała data czy też festyn odbywa się w trzeci piątek lipca. Osobiście nie wybrałam się na splendor ze względu na moją niechęć do turystycznych tłumów. Poza tym jakoś przeżyłam te prawie 18 lat bez portretu, więc na pewno dam radę także teraz. Planowałam znaleźć więcej informacji na temat festynu, ale niestety i internet i przewodnik zawiedli. Jeśli wiecie coś więcej koniecznie dajcie znać w komentarzach.




Oczywiście Fontvieille może poszczycić się czym więcej niż tylko apartamentami dla milionerów. Znajduje się tu bowiem oficjalny stadion drużyny AC Monaco - Louis II. Jest to naprawdę bardzo ciekawe miejsce gdyż architektonicznie nie przypomina klasycznego stadionu. Wewnątrz nabiera znacznie więcej sportowego wymiaru. Należy jednak zaznaczyć, że samodzielne zwiedzanie stadionu jest niemożliwe. W tym wypadku kupując bilet (5 euro od osoby) musimy liczyć się z faktem, że właśnie wybieramy się na półgodzinną wycieczkę fakultatywną. Przez to stadion zwiedza się w tempie ekspresowym, ale za to można zobaczyć miejsca na ogół zamykane przed turystami, na przykład szatnie zawodników. Przewodnik oprowadza grupę w wyznaczonych godzinach i przytacza różne historie związane ze stadionem. Nasza pani informator (za pewne jak cała reszta personelu) posługiwała się zarówno językiem francuskim jak i angielski. Dzięki podwójnemu tłumaczeniu zyskiwaliśmy więcej czasu na zrobienie zdjęć.


Wracając jednak do kwestii ogrodów. Są one ostatnim przystankiem autobusu numer 2, więc nie musicie śledzić przebiegu drogi. Pętla znajduje się dosłownie kilka kroków od bramy ogrodu także na pewno traficie bez problemu. Bilet wstępu wynosi; 7,20 euro za osobę dorosłą oraz 3,80 euro za nieletniego. Ode mnie nie żądano żadnego dokumentu tożsamości potwierdzającego, że jeszcze nie przekroczyłam linii dojrzałości, widocznie w Monaco bazują na ludzkiej uczciwości i tylko im się to chwali. Same ogrody sukulentów nie ukrywam są bardzo, bardzo rozczarowujące i właściwie gdyby nie cudowne widoki rozciągające się prawie na cały kraj i mały staw z rybkami w ogóle bym Wam o nich nie wspominała. Bilet wstępu co prawda daje Wam także możliwość zwiedzania muzeum, które znajduje się na terenie ogrodów, ale gdyby nie zachowany szkielet mamuta nie byłoby nawet sensu zaglądać do środka.




......................................................................................................
Co sądzisz o tym mniej turystycznym Monaco?
Fotografia we wpisie: kolekcja własna



10 komentarze
Piękne zdjęcia i widoki :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia :) świetny blog! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNajbardziej spodobały mi się te budynki i ich wnętrza oraz skwarek z fontanną, ślicznie *.*
OdpowiedzUsuńZapraszam! zuzu-zuzannaxx.blogspot.com
wow ale tam cudnie super sesja zdjęciowa... to foto jak schodzisz ze schodów jest mega...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Nie byłam nigdy w Monako, ale po Twoich dwóch postach zapragnęłam odwiedzić :) Moi rodzice wybierają się jakoś w okolicach września do Monte Carlo i jestem ciekawa, jakie będą ich wrażenie, szczególnie, że będę mogła porównać z Twoimi :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem wrażeń twoich rodziców :)
UsuńOMG, ale Ci zazdroszczę tych widoków! Świetna relacja i piękne klimatyczne zdjęcia, nie mogę się napatrzeć :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie wolę takie niszowe miejsca, niż te najbardziej popularne :) I zdecydowanie wolę podziwiać naturę niż budynki, dlatego ogrody egzotyczne to moje must see *.* a jaki jest z nich widok! <3
OdpowiedzUsuńJej jak pięknie! Jeden kraj, który ma różne oblicza do odkrycia :) Widać od razu, że wyjazd udany! Można leżeć i podziwiać, ale po co, skoro jest tyle rzeczy do doświadczenia! :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne miejsce! Cudowne zdjęcia! Koniecznie muszę się tam kiedyś wybrać. Musiałaś tam genialnie spędzić czas :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ♥,
yudemere
Twoja wypowiedź to bardzo istotna część tej strony, śmiało dodaj coś od siebie :))